CEMIR: mała łódź – duże możliwości Brak ocen.

Wiosenne połowy dorszy w oklicach Ustki to naprawdę dobry pomysł.

Pierwszego kwietnia wybraliśmy się na dorszowe łowy w sześcioosobowym składzie do Ustki, skąd mieliśmy wypłynąć łodzią motorową CEMIR. Jednostka CEMIR od niedawna, bo od jesieni 2016 świadczy usługi wędkarskie. Jest to łódź klasy Arvor 250 mogąca zabrać na swój pokład 8 osób, co w naszym przypadku składało się z naszej ekipy oraz 2-osobowej załogi. Właścicielami a zarazem obsługą łodzi są panowie Krzysztof i Marcin Krawczyk. Posiadają oni duże morskie doświadczenie, gdyż przez wiele lat zajmowali się rybołówstwem na wodach naszego Bałtyku.

O 4.45 rano pojawiliśmy się w porcie w Ustce gdzie już czekali na nas koledzy z CEMIRA. Po 15 minutach ruszyliśmy w morze z nadzieją, że cały rejs nie będzie odbywał się w Prima Aprilisowych okolicznościach i uda nam się choć troszkę połowić. Pogoda zapowiadała się dobrze – wiatr nie dawał nam się we znaki i nic nie zapowiadało deszczu. Fale na morzu nie przekraczały 1 metra, co również zapewniało pożądany komfort łowienia. Główne skupiska dorszy znajdowały się dość daleko od brzegu i żeby móc je znaleźć musieliśmy płynąć około 1,5 godziny. Czas przepłynięcia na łowiska upłynął szybko i w miłej atmosferze. Pomimo gabarytów łodzi wszyscy uczestnicy rejsu pomieścili się bez problemu w kajucie jednostki. Gdy wreszcie dopłynęliśmy na miejsce można było zarzucić wędki i czekać na pierwsze rezultaty.

W tym miejscu chciałbym dać kilka wskazówek tym wszystkich, którym niedane było jeszcze wędkować w okolicach Ustki. W porównaniu do innych bałtyckich rejonów Ustka oferuje możliwość łowienia na dość płytkich łowiska. Podczas naszej wyprawy, pomimo znacznej odległości od lądu, głębokość morze wahała się pomiędzy 10 a 20 metrów. Łowienie na takich głębokościach jest, przynajniej dla mnie znacznie przyjemniejsze od ciężkiego łowienia np. w okolicach Władysławowa. Powodów ku temu jest kilka. Po pierwsze nie trzeba stosować dużych ciężarów przynęt, co przekłada się na możliwość bardziej finezyjnego prowadzenia przynęty, lepsze wyczuwanie delikatnych brań a także, co też jest bardzo istotne, na znacznie mniejsze zmęczenie ręki. Drugą pozytywną właściwością łowienia na płytkich wodach jest możliwość lepszego obłowienia łowiska. Przynęta szybko osiąga dno, można ją szybko doprowadzić do łodzi i wykonać następny rzut w inne miejsce. Porównując wędkowanie pomiędzy głębokimi a płytkimi wodami wygląda to tak, że w tych pierwszych w jednym standardowym napłynięciu na łowisko wykonujemy około 5 rzutów, natomiast na płytkich wodach w tym samym czasie możemy wykonać ich nawet 10.

Przygotowując się na wędkowanie na łowiskach w okolicach Ustki należy skompletować sprzęt odpowiedni do panujących tam warunków. Wędzisko powinno być długości minimum 270 cm, co zapewni nam możliwość wykonywania długi rzutów oraz da możliwość dobrego operowania przynętą w wodzie. Powinno ono także umożliwiać pracę przynętami w gramaturze od 40 gram do 150 gram.

Kołowrotek nie powinien być według mnie większy, niż klasy 4000, choć osobiście polecam stosowanie mniejszego – wystarczającym będzie młynek w wielkości 3000. Jest przede wszystkim lżejszy, nie obciąża niepotrzebnie ręki i można powiedzieć, że jest proporcjonalny do wielkość łowionych ryb.

Jeżeli chodzi o plecionki to na tego typu płytkie łowiska jej średnica nie powinna przekraczać 0,14 mm. Wiele osób może zastanawiać się czy tak cienka plecionka spełni swoje zadanie na morzu. Osobiście stosuję linkę o grubości 0,12 mm, którą z powodzeniem używam także do wędkowania na innych, głębszych łowiskach. Plecionka o takiej grubości ma wytrzymałość około 9 kg, co przy obecnym rybostanie Bałtyku jest wystarczającym zapasem mocy. Drugim ważnym czynnikiem plecionki jest opór, jaki stawia ona w wodzie, szczególnie podczas opadania przynęty. Im cieńszą linkę zastosujemy, tym szybciej pilker dotrze do dna. Zaobserwowałem ostatnio sytuację, w której lżejsza przynęta szybciej docierała do dna tylko dzięki temu, że wędkarz stosował cieńszą plecionkę. Różnica czasowa wynosiła dobrych 10 sekund na łowisku o głębokości około 25 metrów. Kto pływa na dorsze ten wie, jak istotną rzeczą jest to, która przynęta szybciej znajdzie się na dnie w okolicy żerowania ryb.

Dorszowe przynęty to przede wszystkim pilkery w najróżniejszych kształtach i kolorystyce. Osobiście podczas wędkowania stosowałem przynęty o masie od 40 do 100 gram. Gdy łowisko miało głębokość do 15 metrów stosowałem pilkery o masie 40-60 gram a na głębokości od 15 do metrów zakładałem przynęty w przedziale wagowym 70-80 gram. Natomiast, gdy zdarzało nam się przekraczać głębokość 20 metrów uzbrajałem zestaw w 100 gramowe pilkery. Oczywiście ciężar przynęt należy zawsze dobierać do szybkości dryfu – im większy dryf tym cięższe przynęty i odwrotnie. Dodatkowo oprócz pilkera zestaw można zbroić także w przywieszki.

Na koniec porada z obszaru techniki połowu. Można by w tym miejscu napisać osobną książkę, więc skupię się tylko i wyłącznie na jednym elemencie, który jest według mnie najistotniejszym czynnikiem wpływającym na wyniki łowienia. Zauważyłem, że bardzo wielu wędkarzy uczestniczących w dorszowych rejsach popełnia istotny błąd – pozwalają sobie oni na przerwanie kontaktu z przynętą. Pierwszy raz robią to w momencie zarzucania – gdy przynęta opada na dno otwierają kabłąk i pozwalają plecionce na odwijanie się ze szpuli kołowrotka aż do chwili gdy pilker osiągnie dno. W morskich warunkach (wiatr, dryf wody, spora głębokość) nie sposób wyczuć branie, które może wówczas nastąpić podczas opadu przynęty. A takich brań jest niezmiernie dużo. Podobny błąd popełniany jest już przy prowadzeniu przynęty – wędkarz podbija przynętę wędką do góry i natychmiast opuszcza kij na dół luzując plecionkę. I znowu, podobnie jak przy zarzucaniu traci kontakt z przynętą. W ten sposób można nie być świadomym kontaktu z rybą, zwłaszcza przy delikatnych lub nietrafionych przez rybę braniach. Zalecałbym wszystkim łowiącym, aby plecionka była cały czas napięta – przy zarzucaniu kontrolujmy jej odwijanie się ze szpuli przez lekkie przyhamowywanie placem. Po podbiciu przynęty natomiast opuszczajmy ją z powrotem za pomocą wędziska na napiętej plecionce. To tyle porad – wracamy do rejsu.

Czas całego rejsu zaplanowany był na 12 godzin, z czego 3 godziny przeznaczone była na dopłynięcie do łowiska i powrót do portu. Mieliśmy 9 godzin do wykorzystania na poszukiwania dorszy. Rola ta przypadła oczywiście obsłudze jednostki i trzeba przyznać, że koledzy z CEMIRA wywiązali się z tego zadania bardzo dobrze. Ilość ryb nie była może oszołamiająca, ale trzeba przyznać, że dorsze z Ustki tego dnia wyraźnie nie chciały współpracować. Łącznie złowiliśmy około 100 ryb, co na ośmiu wędkarzy daje średnią około 12 sztuk. Na innych jednostkach pływających tego dnia w naszej okolicy wyniki były podobne lub nawet trochę gorsze. Trzeba też zauważyć, że zdecydowanie lepsze wyniki mieli ci z nas, którzy starali się utrzymywać kontakt z przynętą i obławiać większy obszar łowiska. Potwierdza to wcześniej opisywaną przeze mnie wpływu techniki łowienia na osiągane wyniki.

Na koniec jeszcze kilka słów o jednostce CEMIR. Morska łódź motorowa to naprawdę dobry pomysł na dorszowe wyprawy. W porównaniu z tradycyjnym kutrem ma ona wiele zalet. Przede wszystkim pozwala szybciej dopłynąć na łowisko a także szybciej je zmienić. Umożliwia praktycznie natychmiastowe zatrzymanie się i napłynięcie w chwili, gdy na echosondzie pojawi się zapis ryb. Dzięki temu, że na pokładzie znajduje się 2-3 razy mnie wędkarzy niż na kutrze można dłużej stać w miejscu, w którym są ryby i każdy wędkarz ma więcej szans na kontakt z nimi. 6-osoby skład umożliwia wędkowanie tylko w gronie znajomych, co przekłada się na atmosferę panującą podczas rejsu. CEMIR posiada kuchenkę, dając możliwość przygotowania ciepłego posiłku, w sytuacjach awaryjnych można skorzystać z toalety, w którą wyposażona jest jednostka. Jednostka jest na tyle przestronna, że swobodnie mieszczą się na niej wszyscy łowiący wraz ze swoim sprzętem, każdy ma własny pojemnik na ryby i jeszcze można się swobodnie poruszać po pokładzie. Duży plus także dla załogi CEMIRA, za jakość obsługi przed, w trakcie i po zakończeniu rejsu. Tak jak powiedziałem od razu po zakończeniu wyprawy tak i teraz napiszę – gdyby wszystkie załogi oferowały swoje usługi na takim poziomie, wówczas wędkarstwo morskie w Polsce byłoby jeszcze przyjemniejsze i na pewno miałoby większą liczbą sympatyków. Reasumując – bez wahania polecamy jednostkę CEMIR.

WP 20170401 17 11 38 Pro WP 20170401 17 11 11 Pro WP 20170401 13 10 35 Pro WP 20170401 11 37 01 Pro WP 20170401 08 10 04 Pro WP 20170401 08 10 00 Pro WP 20170401 08 09 55 Pro WP 20170401 06 52 48 Pro WP 20170401 06 52 30 Pro WP 20170401 06 52 26 Pro VOI 3365 VOI 3364 VOI 3354 VOI 3346 VOI 3344 VOI 3341 VOI 3328 VOI 3326 VOI 3317
FacebookTwitterGoogle+Podziel się z innymi