Kutrywedkarskie.pl na Złotej Rybce Brak ocen.

Na 2 kwietnia zaplanowaliśmy wędkarski rejs z portu w Darłowie. Chętne na wyjazd były 23 osoby, więc musieliśmy poszukać jednostki, która pomieściłaby taką ilość wędkarzy. Wybór padł na Złotą Rybkę, na której byliśmy już wcześniej.

Wyprawa rozpoczęła się jak zawsze dzień wcześniej. W piątek cała grupa dojechała na nocleg do Darłówka i kto tylko chciał, mógł kilka godzin spędzić na spokojnym śnie. Wypłynięcie planowane było na godzinę 6.00 i o tym właśnie czasie jednostka odbiła od nadbrzeża. Rejs pogodowo zapowiadał się bardzo dobrze, morze było spokojne i fale nie przekraczały 0,5 metra wysokości. Na niebie pojawiało się niewiele chmur, więc deszcz przez cały rejs nie zagościł na naszym pokładzie. Około godziny 7.30 szyper po raz pierwszy zatrzymał Złotą Rybkę i wszyscy umieścili swoje przynęty w morskiej toni. Początek był nad wyraz obiecujący. Prawie każdy z wędkarzy wyciągnął rybę, a większość miała po 2-3 sztuki w pierwszym napłynięciu. Po chwili jednostka ruszyła, szyper ponowił napłynięcie i na pokładzie zameldowały się kolejne dorsze. Nie były wprawdzie zbyt wielkie, ale nie można było narzekać na brak kontaktu z rybą. To, co stało się później przerosło oczekiwania wszystkich wędkarzy na pokładzie. Jeżeli spodziewacie się, że przeczytacie o jeszcze większej ilości ryb to niestety jesteście w błędzie. Rzeczywistość okazała się nad wyraz okrutna. Do około godziny 12.30 nikt, dosłownie nikt nie wyciągnął ani jednej ryby. Co więcej – nikt nie miał nawet brania! Na pokładzie zapanowała atmosfera kompletnej klęski i absolutnego rozczarowania. Szyper zmieniał łowiska i wykonywał kolejne napłynięcia, ale nie przynosiło to żadnych efektów. W ostatnich dwóch godzinach rejsu sytuacja zmieniła się minimalnie i pokazały się nieliczne ryby. O godzinie 14.30 trzy sygnały zakończyły naszą nierówną walkę z dorszami i jednostka wyruszyła w drogę powrotną do portu. Po przejściu po pokładzie i przeliczeniu ilości złowionych dorszy wyniki przedstawiały się następująco. Trzech wędkarzy z 23-osobowej grupy złowiło więcej niż 10 ryb. Średnia ilość ryb na wędkarza to około 6 sztuk. Prawie wszystkie ryby były w wymiarze od 35 do 45 cm.

Po zakończonym rejsie postawiliśmy sobie pytanie: co było przyczyną tak słabych wyników połowu? Nie ma oczywiście jednej prawdziwej odpowiedzi jednak po przeanalizowaniu wszystkich przesłanek mogę wnioskować, że powodem był zły wybór łowisk przez szypra kierującego jednostką. Nie oznacza to oczywiście, że celowo wybrał on takie łowiska, na których nie było dorszy. Po prostu wstępne założenie, że dorsze są na bliskich łowiskach było nietrafione. Zweryfikowanie takiego stanu rzeczy było niemożliwe, ponieważ przez kilka wcześniejszych dni pogoda uniemożliwiała wypłynięcie. W sterówce spędziłem dobrych kilkadziesiąt minut i wiem, że naprawdę starał się jak mógł znaleźć jakąś ławicę ryb. Był jednak bezsilny, ponieważ ich tam nie było. Z informacji, jakie otrzymaliśmy z innych jednostek wiemy, że dorsze „stały” na znacznie dalszych łowiskach. Potwierdzeniem tego było wyciągnięcie w tamtym rejonie przez wędkarzy średnio 20-30 ryb na osobę.

Po zakończonym rejsie pozostała w nas nadzieja, że następna wyprawa na Bałtyk przyniesie nam lepsze wyniki.

WP_20160402_06_44_29_Pro_LI WP_20160402_06_43_52_Pro

 

FacebookTwitterGoogle+Podziel się z innymi