Bomba na dnie Bałtyku tyka Brak ocen.

Wędkarskie eldorado może wkrótce stać się akwenem śmierci. A wszystko zaczęło się w latach ‘50…

Po roku 1945, kiedy alianci na dobre zwyciężyli Niemcy powstał problem co zrobić z przechwyconą bronią oraz zajętym arsenałem broni chemicznej, ale również z pozostałościami po innych stronach konfliktu. Po długich namysłach, ostatecznie jako rozwiązanie zaproponowano zatopienie beczek z chemikaliami, bomb, granatów, amunicji, min i innych materiałów na dnie Morza Bałtyckiego, w specjalnie przygotowanych do tego przedsięwzięcia kontenerach. Jak wiemy dzisiaj był to pomysł iście diabelski.

Szacuje się, że na dnie Bałtyku spoczywa około 250 tysięcy ton broni chemicznej i innych materiałów wybuchowych, które stwarzają ogromne zagrożenie dla żyjących w morzu organizmów oraz człowieka. Najbardziej trującymi związkami zalegającymi na dnie jest iperyt zwany również gazem musztardowym, adamsyt, używany jako gaz łzawiący, kwas pruski znany jako cyklon B, związki arsenu, somanu, tabunu mającego właściwości paraliżujące. Trujące substancje można by zliczać w nieskończoność, ale tak jak ich liczba rośnie to maleje czas jaki pozostał Państwom Bałtyckim na rozbrojenie tykającej bomby.

Polska Akademia Nauk oraz ekspedycje innych krajów prowadzą badania nad zlokalizowaniem i oszacowaniem ilości pozostawionych na dnie Morza Bałtyckiego przez strony konfliktu chemikaliów i broni. Najgorzej sytuacja wygląda na wschód od Borholmu, gdzie na dnie zalegać może nawet 40 tysięcy ton samych środków bojowych. Najbliżej znajduje się Dania, która może mieć sporo powodów do obaw. Od Polski ta część zatopionych chemikaliów znajduje się około 50 mil morskich. Pomimo to ślady śmiercionośnego iperytu zanotowano już nawet u wejścia do portu gdyńskiego. Rosjanie, którzy również uczestniczyli w procederze zatapiania mówią o broni konwencjonalnej. Coraz częstsze znaleziska temu zaprzeczają.

Na głębokości zalegania chemikaliów życia nie ma ponieważ za niskie jest stężenie tlenu. Coraz częściej odnotowuje się natomiast wydzielanie trujących związków poza obszar zalegania. Ich rozprzestrzenianiu pomagają prądy morskie. U dorszy wykryto już uszkodzenia nadnerczy i DNA. Zdarzyło się wyciągnięcie brył chemikaliów przez sieci rybackie.

Coraz częściej mówi się o próbie wydobycia felernie zatopionej bomby ekologicznej jednak specjaliści ostrzegają, że może być to fatalne w skutkach. Za wydobyciem chemikaliów jest Główny Inspektor Ochrony Środowiska. Jak więc poradzić sobie z tym ważnym problemem, który z upływem czasu coraz bardziej nam zagraża?

Zdjęcie: Wojciech Walkowiak – Wszelkie prawa zastrzeżone

FacebookTwitterGoogle+Podziel się z innymi

DODAJ OPINIĘ LUB KOMENTARZ


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>